Jak nauczyłam się odwagi

opowiada AGATA STRZYŻEWSKA

Kiedy poznałam Jezusa i czytałam o Nim w Ewangeliach, na prawdę mnie zafascynował. Pociągała mnie Jego czystość, mądrość, ale i też bezkompromisowa odwaga. Pragnęłam być taka jak On, ale jednocześnie czułam jak moja wrodzona nieśmiałość mnie ogranicza i obciąża. Czytając Biblię i słuchając Ducha Świętego widziałam, że Bóg wzywa mnie do odważnego życia, jednak nie miałam pojęcia, od czego zacząć i jak mogłabym pokonać te swoje słabości.

DOBRE LINKI:

Zaczytywałam się w historiach bohaterów biblijnych, zaczytywałam się w książkach opisujących ludzi, którzy odważnie głosili Ewangelię i żyli dla Bożego Królestwa. To pochłaniało moje serce i Bóg coraz bardziej przekonywał mnie, że On chce mnie wyzwolić z więzów małomówności i wycofania, abym mogła być nieustraszona w służbie dla Niego. W dzisiejszym odcinku opowiadam o tym, jak założyliśmy Kościół Uliczny w Gdańsku i jak w swojej wielkiej miłości Bóg krok po kroku zaczął poszerzać moje granice i prowadzić mnie poza ograniczenia mojego charakteru. Zapraszam do posłuchania.

Zasubskrybuj Tłustą Owcę!

Co tydzień dostaniesz ode mnie maila z następnym odcinkiem Podcastu oraz z najbardziej wartościowymi materiałami video. Oprócz tego moje bardzo osobiste przemyślenia i inspiracje dotyczące życia z Bogiem.

dyskusja

Co myślisz?

Zostaw swój komentarz!

Twój adres email nie będzie wyświetlany.

14 Komentarzy

  1. Aneta pisze:

    Agatka, dokładnie to samo czuje gdy widzę, jak ktoś na ulicy, deptaku głosi Ewangelię. Stoję nieco z boku, slucham i jestem poruszona, ciekawa, a jednocześnie strasznie zazdroszczę odwagi z jaka jest ona glosxknaprzez dana osobę i myślę sobie, że też bym tak chciała, mówić o Bogu z odwagą, pewnością, miłości i radości, a tymczasem słucham nieśmiało stojąc z boku.Pan jest moim Pasterzem, nie brak mi niczego. Amen.

  2. Staszek pisze:

    Agata dzięki Twojej szkole Pasji i Wizji w której uczestniczę. Pan rozciąga mnie tak samo jak rozciągał Ciebie. I co ciekawe to rozciąganie nie powoduje że jestem cieńszy ale staję się grubszy, jestem tłustą owcą na pastwisku mojego Jezusa. Dziękuję za twoj trud. Staszek Waśniewski.

  3. Dominik pisze:

    Agato, jesteś dla mnie i mojej żony niesamowitą inspiracją. Pod wieloma względami utożsamiamy się z Tobą i nabieramy coraz więcej wiary w to że Duch Święty może w nas działać pomimo tych wszystkich ograniczających cech charakteru, które my również odnajdujemy w sobie. Dziękujemy Ci za całą Twoją prace którą wykonujesz aby ludzie słyszeli ewangelię a Kościół zapłonął pierwszą miłością do Jezusa. My również nosimy w sobie pragnienie aby żyć dla Boga na pełen etat i bardzo dużo uczymy się dzięki Tobie.ps. Konferencja „wiara czyni cuda” była niesamowita. Oglądaliśmy z grupą przyjaciół i mieliśmy później takie małe przebudzenie i niezwykły czas uwielbienia!Pozdrawiamy i z niecierpliwością czekamy na kolejny podcast!

  4. Christine pisze:

    Dziekuje Agatko za Twoja osobista historie. Przed wieloma laty tez wychodzilam na ulice z paroma osobami na ulice na rozmowy i modlitwy. Podobnie jak u ciebie bylam bardzo spieta i balam sie tego. Duzo bylo negatywnych doswiadczen, ale tez byly dobre doswiadczenia.Dzis jestem w podeszlym wieku, opikuje sie mezem z demencja i moim polem sluzenia Panu jest modlitwa za roznych ludzi i sytuacje i w czasem moge tez byc swiadectem wiary. Ale moj swiat stal sie maly i ograniczony…..Bardzo napelnia mnie radoscia wszystko to co robisz Agatko i ucze sie od ciebie wielu rzeczy.Blogoslawie cie sla zmartwychwstania Chryrusa. Serdeczne usciski. Christine.

    1. Agata pisze:

      Wykonujesz wspaniałą pracę. Bóg widzi to i docenia. gdy jesteśmy wierni w tych małych rzeczach, On prowadzi do większych. Bóg będzie powiększał Twój świat. Spędzaj z Nim czas codziennie – On dokona jeszcze wiele cudów w Twoim życiu 🙂

  5. Danuta Sd pisze:

    Bardzo jestem zbudowana. Widzę że Bóg mnie prowadzi w pewną stronę, a ten podcast jeszcze tylko mnie w tym utwierdził. Teoretycznie nie jestem nieśmiała, ale wiele kosztuje mnie dalsza relacja z drugą osobą gdy trzeba się odkrywać, brać odpowiedzialność ale widzę że jak się łamię to wtedy mam tą satysfakcję i mogę widzieć jak Bóg działa i przemienia ludzi.Od dziecka najbardziej bałam się takiego nudnego, zwyczajnego życia, odkąd w wieku 23 lat nawróciłam się widzę że życie z Bogiem to przygoda.Był czas że chciałam być taką stonowaną i nie wychylającą się za bardzo chrześcijanką ale wtedy miałam wrażenie że umieram… Obecnie znam już ludzi którzy chcą żyć z Nim na 100% jestem bardzo wdzięczna za moich przyjaciół i Kościół … ale są też osoby takie jak Ty które znam tylko przez internet.I dlatego dziękuję Bogu za Ciebie, za te wszystkie nagrania na YouTube i tutaj.Dziękuję Ci że idziesz tą drogą za Bogiem☺️Pozdrawiam serdecznie.

    1. Agata pisze:

      Tak, z Bogiem mamy nieustający rozwój. Z NIm nie można się nudzić. Pozdrawiam Cię Danusiu bardzo serdecznie!

  6. Małgorzata pisze:

    Cześć Agato,Słuchałam twojej opowieści z wielką ciekawością. Już wcześniej słyszałam twoje słowa i zawsze wywierały na mnie duże wrażenie. Myślę, że masz wielkie szczęście, że Twoja droga życiowa jest dla Ciebie czytelna.Bóg obdarował mnie licznymi talentami.Nie umiem jednak zobaczyć drogi, którą powinnam iść. Mam już 70 lat.Moje działania są konsekwentne, ale okupione wewnętrzną szarpaniną. Moja modlitwa – to zawsze “Jak trwoga to do Boga”. Odczuwam wdzięczność, za to co mam, za to czego doświadczyłam -wtedy kiedy myślę głębiej niż przez codzienną szarpaninę. Wiem, że jestem pyłkiem, którego dziś i jutro zależy od większego planu.Jednak te talenty powodują ciągłą potrzebę działania.Zachowuję się tak, jakbym miała 20 lat, zasoby sił i zdrowia niewyczerpane.Podejmuję się działań, które często mnie przerastają, a potem do utraty tchu staram się je zrealizować.Dlaczego tak działam?Nie wiem.Czy to jest jakaś misja nikomu niepotrzebna?W jednej dziedzinie zarabiam pieniądze, żeby je wydać w drugiej.Teraz projektuję kolejną zabawkę dla dzieci, pomimo faktu, że inne, które mam w ofercie nie sprzedają się prawie wcale. Mam silne przekonanie, że takie zabawki, które dają czas dla dziecka i rodziców, dziadków, niani czy starszego rodzeństwa do wspólnej zabawy – MAJĄ SENS.Przeczytałam kiedyś słowa, które wypowiedział uczeń Marii Montessori ” Pomóż mi to zrobić samemu”.Tak powinniśmy uczyć nasze dzieci.Tylko czy dzisiaj jest czas na relacje?Będę Cię słuchać częściej.Pragnę modlić się i być bliżej Jezusa.Dziękuję, że mogłam Cię spotkać w Latającej Szkole.Małgorzata

    1. Agata pisze:

      Dzisiaj jest czas na relacje. Dlatego ten podcast – by nawiązać głębsza relację. MOja droga nie była dla mnie czytelna w trakcie, gdy nią szłam. Ale później Bóg mi wszystko objaśniał. Gdy czytam codziennie Jego Słowo, to zaczynam wszystko rozumieć. Twoje zabawki na pewno mają sens. Ważne, by robić coś do czego ma się przekonanie 🙂

  7. Danuta pisze:

    Witaj Agatko!Dziękuję za możliwość komentowania.Z uwagą wysłuchałam Twojego świadectwa.Zawsze podziwiam młodych ludzi,którzy oddali swoje życie Bogu jak szczerze pragną Mu służyć.W Twoim przypadku tak jest.Śledzę Ciebie od jakiegoś czasu . Osobiście poznałam Cię w Warszawie,przez moją córkę Iwonę ,później trafiłam na Twoje świadectwo w internecie jak włożyłaś pierwszy raz swoje ręce na chorą osobę a ta została uzdrowiona. Pomyślałam wtedy,dziewczyna z Gdańska,muszę ją odnaleźć i porozmawiać,dalej to mam.Niech Dobry Bóg potężnie używa Cię dla swojej chwały.Amen

    1. Agata pisze:

      Danusiu, przyjdzie czas, gdy się spotkamy i sobie w oczy głęboko zajrzymy 🙂

  8. Ania pisze:

    Witaj 🙂 piękne świadectwo. Też byłam osobą niesmialą, ściśnieta jak to trafnie nazywasz. Jestem 11 lat po nawróceniu i widzę dziś jak ogromna zaszła w moim życiu przemiana. Mnie Bóg otwierał jakby zewnętrznymi okolicznościami. Dał mi dobrego męża, wspólnotę, stworzył mi dobre, życzliwe, bezpieczne możliwości rozwoju tak że bezpiecznie mogłam powoli wyciągać nos ze swojej skorupki. Nie stawalam jakby na przeciw moim slabosciom i przykremu nieraz światowi, ale właśnie tak ułożył mi życie, że mogłam się powolutku otwierać. Teraz podejmuje coraz trudniejsze wyzwania i żyje dla Jezusa coraz pełniej. Już nie jest “tylko” moim lekarzem i powiernikiem problemów, ale jest moim Królem, moim Sensem. Drogą i Celem. Błogosławionego Tygodnia! 🙂

    1. Agata pisze:

      Bóg jest taki dobry dla nas. Prowadzi nas z chwały w chwałę, małymi kroczkami stajemy się coraz bardziej podobni do NIego 🙂

  9. Joanna pisze:

    Super! Chwała Bogu za Jego działanie w Twoim życiu ❤️❤️❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses cookies to offer you a
better browsing experience.