Przepis na udane małżeństwo

opowiada AGATA STRZYŻEWSKA

Moje małżeństwo jest bardzo szczęśliwe, choć oczywiście nie oznacza to, że nie doświadczamy żadnych problemów. Jednak po 26 latach bycia razem nabyłam już pewne doświadczenie jak zwycięsko przechodzić przez kryzysy, jak ich unikać oraz co robić, aby tworzyć udany związek z drugą osobą. Moje przemyślenia skupiają się przede wszystkim wokół relacji damsko-męskich, jednak ich przesłanie i zastosowanie jest uniwersalne do wszelkich innych związków międzyludzkich – czy to w szerzej pojmowanej rodzinie, między przyjaciółmi czy we wspólnocie. Pan Jezus wiele razu podkreślał w swoim nauczaniu, że miłość i relacje, jakie tworzymy z innymi ludźmi są wyznacznikiem naszego chrześcijaństwa i najlepszym poligonem do kształtowania naszego charakteru.

DOBRE LINKI:

Mimo, że mojego męża i mnie od początku łączyła miłość do Boga i pasja do służby, to jednak w wielu innych kwestiach życia codziennego nie potrafiliśmy dojść do porozumienia. Oboje mamy silne, przywódcze charaktery, ale też i różnimy się w wielu kwestiach. Oprócz tego każde z nas przyniosło ze sobą swoje zwyczaje i swoją wizję na to, jak powinna wyglądać rodzina. Oczywiście z założeniem, że to ta druga strona powinna dostosować się do nas i naszych wyobrażeń. To z czasem wywoływało wiele konfliktów, a w efekcie zranień, które trudno było zagoić. Jednak z czasem, kiedy w uniżeniu oddawałam swoje serce Bogu, On powoli przemieniał moje wnętrze i uczył mnie, co to znaczy na prawdę kochać. Dzisiaj dzielę się z Tobą moimi osobistymi doświadczeniami, wnioskami i radami jak budować związek, oparty na silnej miłości, która przetrwa wszelkie burze. Zapraszam do posłuchania.

Zasubskrybuj Tłustą Owcę!

Co tydzień dostaniesz ode mnie maila z następnym odcinkiem Podcastu oraz z najbardziej wartościowymi materiałami video. Oprócz tego moje bardzo osobiste przemyślenia i inspiracje dotyczące życia z Bogiem.

dyskusja

Co myślisz?

Zostaw swój komentarz!

Twój adres email nie będzie wyświetlany.

 

8 Komentarzy

  1. Monika pisze:

    Dokładnie, każdy wchodzi w małżeństwo z własnym bagażem doświadczeń, tradycji rodzinnych i przyzwyczajeń. Chociaż jakoś dziwne jest, że to widać dopiero w codziennej praktyce a nie wcześniej kiedy planuje się małżeństwo, ale pewnie Bóg tak chce, wszystko pewnie służy temu żeby móc pogłębiać relację z Nim, żywym Bogiem. Też się tego uczę w życiu i w małżeństwie. Dziękuję za ten odcinek. Życzę nadal Bożego prowadzenia w małżeństwie

  2. Mirosława pisze:

    Agato, bardzo dziękuję. Jesteś dla mnie inspiracją. Dziękuję Bogu za ciebie. Bardzo lubię ciebie słuchać. Proszę o modlitwę. Z Bogiem kochana Agato. Pozdrawiam

  3. Anais pisze:

    Witam. Piszę w związku z innym tematem. Proszę o nr konta bankowego żebym mogła dołożyć swoją cegiełkę na wykupienie kogoś z fabryki cegieł w Pakistanie. Pozdrawiam

    1. Agata pisze:

      Witaj,
      Dziękujemy za Twoje serce i pragnienie niesienia pomocy 🙂
      Dane do przelewu znajdziesz tutaj:
      https://fwjm.org/kontakt-i-wsparcie/

  4. Lidia pisze:

    LidiaKochana Agatko – szkoda, że jesteś zbyt młoda abyś mogła mi służyć poradą wówczas gdy waliło się moje małżeństwo. Jestem starszą panią, a Ty wtedy byłaś małym dzieckiem. Cieszę się, że młodzi ludzie dostają tak wspaniałe porady i mogą z nich korzystać aż do “rozpęku”.Twoje doświadczenia są na wagę złota dla innych małżeństw. Twoją dojrzałość, mądrość i prowadzenie przez Ducha Świętego widać gołym okiem. Nie masz nawet pojęcia ile ja – starsza pani – od Ciebie się nauczyłam i ciągle z radością uczę. Jestem osobą nowonarodzoną od wielu, wielu lat, ale to Twoje codzienne dywagacje na temat różnych wersetów otworzyły mi oczy na sprawy o których myślałam, że już nie podlegają weryfikacji. Musiałam stanąć przed Panem i przedefiniować postrzeganie różnych spraw, przeprosić i poprosić o pomoc w usunięciu utrwalonych przez lata poglądów. Pięć lat temu z inną siostrą zaczęłyśmy się codziennie modlić (przez telefon). Miałyśmy niezaspokojony głód Boga, którego przez lata nie odczuwałyśmy. Długie lata wystarczały nam niedzielne kazanie w baptystycznym kościele. Wówczas Pan zaczął nas prowadzić do Jakuba Kamińskiego, Fabiana Błaszkiewicza, Ciebie, Konrada Świeżego, całego kościoła Anastasis w Legnicy. Okazało się, że kiedy się sobie przyjrzałam to zobaczyłam “uczoną w piśmie”, gdzie królowała litera, a nie było Ducha. Myślę, że wstrętny wirus – Covid-19 sprawił wyhamowanie w moim życiu i doprowadził do tego, że spędzam godziny z moim Panem. Nie są to łatwe godziny. Żegnam się z samozadowoleniem, wygodną ławką i wieloma poglądami ale widzę, że zyskuję to czego nigdy nie miałam – bliską relację z moim Panem. Uczę się w Twojej szkole słuchania Pana Boga, w tłustej owcy i codziennie o 5 rano. Jesteś dla mnie inspiracją ale też czasami “twardym orzechem”, kiedy muszę zmieniać zastygłe jak beton poglądy ale Pan mnie w tym utwierdza. Uczę się kochać wszystkich ludzi niezależnie od wyznawanej religii, uczę się nie osądzać, być elastyczna i wyzbyć się faryzejskiego postrzegania świata – takiej protestanckiej pychy. Codziennie modlimy się o Ciebie i tych wszystkich, którzy pokazali nam nasze prawdziwe oblicze. Pan kruszy moje serce i po raz drugi w życiu spadły mi łuski z oczu. Widzę bardzo wiele spraw z zupełnie innej perspektywy i wierzę, że nawet w jesieni życia Pan może ze mnie wykrzesać jeszcze wielkie rzeczy. Mam teraz wreszcie czas – to czego mi zawsze brakowało. Ufam, że teraz to Pan będzie działał przeze mnie, a nie, że będą to moje wypociny. Coś co przejdzie przez ogień bez szwanku. Nie będzie to siano ani słoma ale złoto, srebro i drogie kamienie.Niech Cię błogosławi Pan i niech Ci miłościw będzie śliczna Agatko.

  5. Agnieszka pisze:

    Agatko, dziękuje za kolejny wspaniały odcinek Tłustej Owcy 🙂 jesteście z Maćkiem wyjątkowym małżeństwem które darzy się nawzajem szacunkiem. Uwielbiam waszą szczerość i to ze nie ukrywacie ze czasem jest trudno i pojawiają się konflikty ale szukacie przede wszystkim Bożych rozwiązań. Zgadzam się ze przebaczanie na codzień to klucz do zdrowych relacji. Z jednej strony jestem na etapie kiedy potrafię przebaczyć jeszcze w trakcie kłótni bo mam świadomość ze to nie o mnie chodzi, nie o moje racje i emocje (często zgubne) Natomiast z niektórymi rzeczami jak jedność czy szacunek jest mi po ludzku trudno. Tak jak wspomniałaś ważne by w takich momentach przychodzić do Boga i w Nim szukać prowadzenia. Przebywanie w Jego obecności oczyszcza, odpręża i pozwala nam spojrzeć na problem z innej perspektywy. Jego obecność i skupienie na Nim, uwalnia nas od nas samych. Wtedy łatwiej jest nieść miłość innym bo już nasza uwaga nie jest skupiona na naszym wewnętrznym zranieniu ale na drugim człowieku. Mam prośbę byś nagrała kiedyś odcinek o rodzicielstwie, mam już nawet pomysł na jego tytuł – rodzicielstwo – szlifowanie charakteru 🙂 Pozdrawiam!

  6. Estera pisze:

    Dziękuję

  7. Małgosia pisze:

    Właśnie dzisiaj zaplanowałam czas z Bogiem sam na Sam… Właśnie dzisiaj postanowiłam modlić się także o moje małżeństwo… Właśnie dzisiaj potrzebowałam usłyszeć to, o czym mówisz… Momentami tak , jakbym słuchała dokładnie o sobie… Żal, ból, mur, czekanie… I widzę, że Bóg prowadzi mnie do mnie samej, do wewnętrznego złamania, skruszenia pewnych postaw, nawyków… Prowadzi mnie do oddania Mu tego wszystkiego… Do wewnętrznej przemiany…Od paru dni też mówi do Mnie o tym, o czym dzisiaj mówiłaś w odcinku przebudzenia… Dziękuję Jemu, że mówi do Mnie przez Ciebie. I dziękuję Tobie, że poddajesz Mu siebie, aby inni mogli z tego czerpać. Pozdrawiam z serca!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses cookies to offer you a
better browsing experience.