Tylko ci, co walczą zwyciężają - Agata Strzyżewska
Zacznij zmieniać swoje życie

Tylko ci, co walczą zwyciężają

Możesz uważać, że Twoja pensja jest na odpowiednim poziomie. Możesz porównywać się z innymi i pocieszać się, że Twoja pensja jest porównywalna z innymi. Możesz jednak policzyć ile potrzebujesz pieniędzy co miesiąc i jeżeli okaże się, że zarabiasz zbyt mało, to otwarcie to sobie powiesz. Gdy powiesz to sam sobie i rozpoznasz sytuację, która wymaga zmiany, to jest to pierwszy krok do Twojego nowego lepszego życia. Wielu z nas obawia się posunąć nawet o ten jeden krok. Otwarcie przyznanie, że nie jest dobrze, że potrzebna jest zmiana, wydaje się być już wielką rewolucją.

 

Wewnętrzna niezgoda na daną sytuację jest początkiem zmiany.

Jezus przyszedł na ten świat i otwarcie dawał do zrozumienia, że nie jest tak, jak być powinno. Jego misją było prowadzenie do zmiany. Jezus głosił zmianę i ją zaprowadzał. Rozpoznawał zastaną sytuację, jako nieprawidłową, nie zgadzał się z nią i przystępował do zmiany. Widział, że na ziemi dzieją się rzeczy, które nie są wolą Ojca. Rzeczy te nazwane są dziełami diabła. Głód, upokorzenie, choroba, śmierć, grzech, zniewolenie, wstyd, smutek, ubóstwo. To wszystko było przedmiotem zainteresowania Jezusa. Jezus uważał te rzeczy za wrogie Królestwu Bożemu, za dywersje szatana na ziemi przeznaczonej do Bożego błogosławieństwa.

Zastanawiam się jak często my sami godzimy się na te rzeczy w naszym życiu. Narzekamy, jesteśmy umęczeni, zgorzkniali, załamani, ale jednak się nie buntujemy. Nauczyliśmy się je tolerować, bo inni tak robią, bo nie znamy nikogo, kto ośmieliłby się je kwestionować. Ba, nawet uważanie ich za wrogie, byłoby uznane za szaleństwo. Tak bardzo się do nich przyzwyczailiśmy. Od wieków kolejne pokolenia znoszą diabelską niewolę jako coś oczywistego, bo odwiecznego, bo wszechobecnego.

Mentalność niewolnika opiera się właśnie na poczuciu tożsamości ze swoją niewolą. Niewola jako coś, co mnie określa, co stanowi moją przeszłość i przyszłość, niezmienna, solidna ziemia od nogami.

Skąd w takim razie w Jezusie ten bunt? Skąd miał on tak inne spojrzenie na to, co nas otacza? Dlaczego wypowiedział wojnę status quo i ją zwyciężył?

Powiedziane jest o Nim, że przyszedł z Nieba i dlatego mówił o rzeczach niebiańskich. Jego tożsamość nie pochodziła z ziemi, ale nieba. Uważał się za Syna swojego Ojca i to, o czym mówił i co robił wskazywało na Jego zainteresowanie sprawami Nieba. Wola Ojca, która panuje w Niebie tak bardzo wypełniała Jego umysł, emocje, plany, że chodząc po ziemi, w automatyczny sposób była przez Niego uwalniana i realizowana na ziemi.

Jezus urodził się na ziemi, gdzie panował inny porządek niż w Niebie. Gdy tylko zdał sobie sprawę z tego, kim był i jaki układ panuje w Niebie, zaczął żyć według tego wzorca. Takie życie oznaczało niezgodę i zaprzeczenie wszystkiemu, co z diabła. To było życie wypełnione konfliktem i wojną. Rzeczywistość, która panowała w Jego wnętrzu tarła się z rzeczywistością Go otaczającą. Wiemy jaki był wynik tego tarcia. Światłość panuje nad ciemnością, tak , że ciemność znika. W otoczeniu Jezusa znikała choroba, grzech, smutek, śmierć, głód, niewola. To, co było wewnątrz Jego dokonywało zmian na zewnątrz. Zastanawiam się, na co my godzimy się w swoim życiu, co nie jest wolą Boga. Czy nasz poczucie tożsamości kształtowane przez ten świat jest silniejsze niż tożsamość z Nieba. Czy nasza wola walki jest większa niż ból, który cierpimy.

 

Wszystko zostało poddane Jezusowi, nawet sama śmierć. 1 P 3,22 i Ef 1,20-23.

Jego zwycięstwo jest naszym zwycięstwem. Jednak nikt nikogo na siłę dekorować orderami nie będzie. Jeżeli chcesz doświadczyć zwycięstwa musisz po nie sięgnąć. Pójść i walczyć, zwyciężyć w tym, co zostało już duchowo wywalczone przez Jezusa.

Czy może choroba jest w Twoim domu, zniewolenie nałogami, problemy finansowe, nieporozumienia w relacjach z innymi, zła atmosfera w pracy? To wszystko, co diabeł zagarnął a co chciałbyś odzyskać dla Bożego Królestwa i swojego szczęścia, jest do odzyskania. Bóg czeka jednak na wojowników gotowych do przeciwstawienia się. Najpierw musi być wewnętrzny sprzeciw, potem walka, potem zwycięstwo.

Ok, powiesz, ale jak to się robi? Jezus dał nam przykład i pokazał drogę. Trzy kluczowe słowa wskazują nam kierunek:

  • TOŻSAMOŚĆ

Odrzuć swoją ziemską tożsamość a zyskaj tożsamość Bożego dziecka. Myśl Bożymi myślami, uważaj się za tego, za kogo uważa Cię Bóg, czytaj o tym, módl się, ogłaszaj to sobie i innym, wypełniaj się Bożym Słowem na swój temat, poddawaj każda myśl w posłuszeństwo Chrystusowi

  • DZIAŁANIE

Rób to, w co wierzysz, co masz w środku. Nie pozwól by nastąpiło rozdwojenie między tym, co myślisz, a co robisz. Twoje życie musi być w zgodzie z wewnętrznym przekonaniem budowanym na tym, co mówi Bóg. Nabieraj odwagi patrząc na innych, którzy to robią. Nie patrz na tych, których życie nie jest przemieniane przez wiarę.

  • WALKA

Na poziomie duchowym walcz o swoje myśli i ducha, by były wypełnione Bożą rzeczywistością. Wierz i ogłaszaj to, co nastąpi pod wpływem Bożej ingerencji. Bądź tym podekscytowany i nie pozwól by atmosfera niewiary wkradła Ci się do serca.

Na poziomie fizycznym, nie zgadzaj się z czymkolwiek, co nie pasuje na tym świecie do Bożego Królestwa. Zaprowadzaj zmiany przez radykalne wprowadzanie w życie tego, co pokaże Ci Bóg.

Zmiana jest niewygodna tylko podczas jej wprowadzania. Tak jak podczas porodu ból trwa jedynie do momentu wydania dziecka na świat. Jeżeli wprowadzamy Boże zmiany na tym świecie, to ich owoc jest czystą przyjemnością: pokojem, sprawiedliwością i radością.

3 komentarze

  • Wiesiek

    Ciekawe myśli,ale jak walczyć Agatko?

    • Agata

      Po pierwsze, wypowiedz wojnę. Napisz sobie na lustrze, na ścianie, w notatniku, gdzie się da: od dzisiaj walczę z tym i tym, lub o to i o to. Po drugie, szukaj sprzymierzeńców: ludzi którzy walczą o to samo. Po trzecie, wyszukaj w Biblii słowa, które zapewnią Ci motywację do walki i wytrwałości (wypisz je i czytaj tak często jak się da). Po czwarte, żyj tak, jakby już nie było tego problemu. Z Bożej perspektywy już go nie ma, staraj się tak o nim myśleć, jakby już był pokonany i powoli rozpuszczał się w Twoim życiu. Wiem, że to nie łatwe, ale większość problemów żywi się naszymi lękami, niepewnością, defensywą, brakiem wiary.

Napisz komentarz