Najbardziej efektywna metoda zmieniania świata - Agata Strzyżewska
więcej, mocniej, bardziej

Najbardziej efektywna metoda zmieniania świata

Chcesz zmienić świat, dokonać wielkich rzeczy dla Boga, zatrząść swoim krajem? Pragniesz pięknych rzeczy, ale są one jedynie skutkiem ubocznym aktywności znacznie bardziej niesamowitej.

 

A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść. On im odrzekł: Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana tajemnica. Mar 4,10-12

Te słowa Jezusa wydają się nie mieć sensu w zestawieniu ze wszystkim innym, co on kiedykolwiek mówił czy robił. Zbawiciel świata, który powiedział, że wolą Ojca nie jest by ktokolwiek zginął, ale się nawrócił i miał życie wieczne, nagle wypowiada takie słowa. Można odnieść wrażenie, że Bóg dokłada starań do tego, aby nie wszyscy go rozumieli, nie wszyscy się opamiętali. Zwolennicy predestynacji mają swój dowód biblijny.

Uwielbiam takie teksty w Biblii. Męczą mnie, drażnią mnie, nie dają mi spokoju. Nie zawsze zrozumienie przychodzi w ciągu minut, godzin czy miesięcy. Czasem trwa to lata. Czasem nigdy. Ale tak jest dobrze. Uwielbiam ten stan nie odkrytej tajemnicy czekającej aż dojrzeję. Czasami po latach Bóg pokazuje mi w nich ukryte piękno i tajemnicę. Odkrywa mi oczy jak ślepcowi. Czasem dzieje się to pod wpływem doświadczeń, czegoś co sama przeżyłam i dlatego mój sposób patrzenia się zmienił, według zasady: punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.

Dzisiaj jednak zauważyłam coś w tym tekście, czego nie widziałam wcześniej. Zwróciłam uwagę na sam początek. Jezus była sam. Nie otaczały go tłumy, ale jego najbliżsi uczniowie i ci, którzy „przy nim byli”. To właśnie tym, którzy byli z nim w samotności, kiedy tłumy już się zmęczyły, właśnie im dana została tajemnica Królestwa Bożego. Mogło zostać więcej osób, mogło więcej osób usłyszeć wyjaśnienie przypowieści. Jedynie ci, którzy byli głodni, zdesperowani, pragnący więcej z Bożej rzeczywistości, jedynie ci zostali nasyceni. Wielkie niedzielne tłumy tłoczące się wokół Boga też są karmione, też są błogosławione, też dostają to, po co przyszły. Niemniej jedynie ci, którzy chcą więcej i płacą za to cenę, dostają wyjaśnienie, zrozumienie, przełom. Bycie blisko, bycie tam, gdzie On jest, bycie „ponadprogramowe”, bycie w intymności. To tylko doprowadzi do Twojego zbawienia. Tak jak Jozue, który zostawał w świątyni, gdy już Mojżesz wyszedł a chwała Pańska opuściła przybytek.  

 

„A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem. Potem wracał Mojżesz do obozu, sługa zaś jego, Jozue, syn Nuna, młodzieniec, nie oddalał się z wnętrza namiotu.” Wyj 33,11.

Jozue pragnął więcej, czekał na Boga, nie chciał opuścić tego momentu, gdy Boża obecność ponownie nadchodzi. To właśnie tam Jozue otrzymywał szlify na przyszłego męża Bożego, trening z przywództwa, mentorski program z prowadzenia życia duchowego.

Nie inaczej dzisiaj. Jeżeli chcesz masowego błogosławieństwa w tłumie kościelnym to je dostaniesz. Jeżeli pragniesz znać tajemnice Boga, jego serce, jego pragnienia i ukryte duchowe poznanie to spędzaj czas na osobności z Bogiem. Chcesz zmienić świat, dokonać wielkich rzeczy dla Boga, zatrząść swoim krajem? Pragniesz pięknych rzeczy, ale są one jedynie skutkiem ubocznym aktywności znacznie wznioślejszej. Boża obecność to dopiero wisienka na torcie a Jego osoba i sekrety są warte wszystkiego, co jest na tej planecie.

Szukaj Jego, czekaj dłużej, pragnij bardziej, oczekuj więcej. Gdy wszyscy już pójdą spać i zamkną za sobą drzwi Ty nie odpuszczaj. Szukaj tego, co najcenniejsze i nie daj się oszukać, że znajdziesz to, na uczęszczanych szlakach niedzielnego chrześcijaństwa.

Napisz komentarz