Po co Ci Kościół? - Agata Strzyżewska
budynek czy wspólnota?

Po co Ci Kościół?

Większość chrześcijan należy lub należała do jakiegoś Kościoła. Czym w ogóle jest „Kościół”? Instytucją? Budynkiem? Nasze wyobrażenia na ten temat bywają przeróżne.

Pojęcie to przez lata kojarzyło mi się z formułą „chodzić do kościoła.” Zauważ, mało kto używa w tym przypadku innego czasownika. Jak często słyszysz pytanie inne niż:

„Czy Pan/Pani chodzi do kościoła?”

Nic dziwnego, że słysząc „Kościół” automatycznie zaczynamy myśleć o pewnej rutynie, a nawet nudzie. I często, niestety, niczym ponadto.

Panuje takie przekonanie, że Kościół to tylko budynek, w którym bywamy raz w tygodniu. Ale czy rzeczywiście, gdy z niego wychodzimy, to Kościoła już nie ma?

Czy chcesz żyć z takim przekonaniem? Skąd ono się wzięło? Zapraszam Cię do obejrzenia mojego filmu – opowiem Ci, czym tak naprawdę jest Kościół i dlaczego jest nam potrzebny.

To ja, Agata.

Mówca, autor, streetworker i zmieniacz świata.
Mówię i piszę o samej esencji, o życiu pełnym pasji i głębokiej relacji z Bogiem.

Z tego filmu dowiesz się:

 

  • czym różni się potoczne rozumienie słowa „kościół” od zamierzonego przez Boga
  • po co Bóg powołał Kościół
  • dlaczego wielu chrześcijan ma problem z Kościołem
  • co możesz zrobić, żeby Kościół był w Twoim życiu tym, czym być powinien

Co tak naprawdę „uwiera Cię” w Kościele?

Czy nie są to przypadkiem określone osoby, do których czujesz jakiś uraz lub rezerwę?

Czy jesteś w stanie spojrzeć oczyma miłości na ludzi, którzy reprezentują w Twoich oczach Kościół?

A może jesteś we wspólnocie, która motywuje Cię i pomaga wzrastać? Podziel się Twoim doświadczeniem!

Po co mi Kościół? Po co chodzić do kościoła? Czy to nie jest jakiś relikt z przeszłości? Po co teraz, w XXI wieku chodzić do kościoła? Przecież mam kontakt z Panem Bogiem. Otwieram Biblię i się modlę. Czy Kościół rzeczywiście jest potrzebny w moim życiu?

Jeżeli jesteś chrześcijaninem, który żyje świadomie i zastanawia się nad tym, co robi. Jeżeli rzeczywiście myślisz, a nie tylko robisz to, co ludzie dookoła, to na pewnym etapie życia zadawałeś sobie pytanie: czy mam chodzić do kościoła? Czy jest w tym sens? Po co mam to robić?

Wątpliwości, które mamy wokół tematu chodzenia do kościoła zazwyczaj związane są z naszym doświadczeniem. Wielu z nas zostało zranionych, skrzywdzonych, czy zgorszonych w kościele i przez to mamy awersję. Nie chcemy mieć z tym nic wspólnego. Decydujemy się na indywidualne życie z Bogiem.

Czasem mamy też zły obraz samego Boga.

Niekiedy nie rozumiem, w jaki sposób Bóg działa, jaki ma charakter i że jest dla mnie dobry. Mam wtedy tendencję do myślenia o Bogu jako o staruszku, który siedzi w Niebie i zimnym okiem patrzy na te wszystkie cierpienia, które ludzkość musi znosić od wieków. Jeżeli mam takie przekonanie odnośnie Boga, to kościół kojarzy mi się z czymś nieprzyjemnym. Tam oddaje się cześć Bogu-tyranowi, z którym tak naprawdę nie chcę mieć nic wspólnego.

Być może jednak nie zostaliśmy ani zranieni, ani skrzywdzeni, ani zgorszeni i mamy bardzo dobry obraz Boga w naszych głowach, a i tak unikamy wspólnoty, unikamy Kościoła.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego myślimy, że możemy poradzić sobie sami?

Dzisiaj będę mówiła o tym, że Kościół jednak jest nam potrzebny, że idąc razem zajdziemy dalej. Idąc w pojedynkę, możesz dojść szybciej; ale idąc w grupie – zajdziesz dalej. Kościół jest błogosławieństwem, z którego możemy czerpać i który może dawać nam dużo siły.

Panuje takie przekonanie, że Kościół to tylko budynek, w którym bywamy raz w tygodniu. Jesteśmy tam na nabożeństwie, a potem wychodzimy i już nie ma Kościoła. Tymczasem Biblia pokazuje, że Kościół to wspólnota wierzących. To miejsce, gdzie Bóg spotyka się z ludźmi. Bóg sam powiedział, że nie mieszka w świątyniach ręką ludzką zbudowanych. Nie jest tak mały, żeby miał się mieścić gdzieś w naszych budowlach. On mieszka w Niebie, a Ziemia jest dana ludziom na mieszkanie.

To nie jest tak, że Bóg jest w kościele, a gdzie indziej już Go nie ma. Gdzieś tam w tyle głowy wiemy o tym, a jednak mamy tendencję, by myśleć, że Bóg jest w kościele i tam Go zostawiamy. Że poza kościołem możemy już żyć, jakby Go nie było.

Tymczasem Bóg jest wszędzie tam, gdzie jest Jego Duch. Jeśli zapraszasz Go do swojego życia, swojego serca, to Kościół tworzy się tam, gdzie przebywa Boży Duch.

Kościół to wspólnota – w odróżnieniu od budynku. Bóg mieszka wśród ludzi, którzy Go kochają i chcą Go uwielbić. Pierwotnie wspólnota chrześcijan była zgromadzeniem tych, którzy przyszli, żeby Boga uwielbiać. Aby dawać świadectwo działania Boga w ich życiu. Chcieli opowiadać i śpiewać o Bogu, chcieli modlić się wspólnie.

W biblijnym ujęciu wspólnota nie była spektaklem jednego aktora. Nie było tak, że jeden ksiądz czy pastor prowadził nabożeństwo. Wszyscy wierzący nawzajem sobie usługiwali – służyli różnymi darami, napominali siebie i pokrzepiali.

Kiedyś w centrum kościoła był Chrystus, nie kapłan – to od Niego wszyscy czerpali siły. Czerpali mądrość, objawienie. Do Niego zwracali się i Jego uwielbiali – nie przez pośredników, ale bezpośrednio.

Wspólnota wierzących to potężna siła. Jeden patyk łatwo złamać, ale jeśli weźmiesz garść patyków, staje się to bardzo trudne. Wspólnota służy temu, by nas chronić, prowadzić, abyśmy mieli pokrzepienie w chwilach, gdy sami upadamy.

Prawdziwa wspólnota wierzących to miejsce akceptacji. Miejsce, gdzie możemy leczyć swoje rany, uczyć się od siebie nawzajem, gdzie znajdziemy zrozumienie, możemy wyznać swoje grzechy, wreszcie gdzie nam ktoś pomoże w zmaganiach i problemach, które przeżywamy.

Kościół, to zwielokrotniony potencjał i możliwości działania. Razem możemy więcej, razem możemy zajść dalej. Możemy służyć sobie różnymi talentami, darami. Możemy prosić o pomoc w czymś, czego nie jesteśmy w stanie zrobić sami. Jest powiedziane, że mamy dźwigać nawzajem swoje brzemiona – to utrzymuje nas w pokorze, kiedy możemy skupiać się nie tylko na swoich sprawach.

Możemy ćwiczyć swoje dary duchowe, owoce Ducha, będąc wśród innych wierzących: miłość, radość, pokora… To wszystko jest ćwiczone właśnie, gdy jesteśmy we wspólnocie, prawdziwym Kościele Jezusa Chrystusa.

Kiedy jesteśmy we wspólnocie i dbamy nie tylko o swoje własne interesy, ale też interesy innych, to Boże błogosławieństwo pomnaża się w naszym życiu. Zaczynamy kwitnąć, rozwijać się  – nie tylko materialnie, ale i duchowo. Kiedy wewnętrznie odczuwamy, że Pan Bóg kocha nas i kocha innych przez nas, to zaczynamy naszym życiem przypominać życie Jezusa Chrystusa.

Kościół jest wspaniałą rzeczą, ale nie jest stworzony sam dla siebie – nie jest celem samym w sobie. Kościół ma zaprowadzać Boże Królestwo na Ziemi – aby Boża wola wypełniała się wśród nas. Bożym planem dla tego świata jest, aby Kościół był widzialnym owocem Jego działalności tu, na Ziemi. Żeby przez Kościół świat mógł poznać, że Bóg istnieje, że Jezus oddał swoje życie, że przemienił nas i przez to cały świat będzie korzystał z tego błogosławieństwa.

Kiedy Kościół nie staje się towarzystwem wzajemnej adoracji, tylko służy innym, wychodzi na zewnątrz, to korzysta z tego nie tylko świat, nie tylko niewierzący, ale również my. Bo dzięki temu wzrastamy, rozwijamy się, służąc innym ludziom i upodabniając swoje życie do takiego, jakie prowadził Jezus Chrystus. Przez to stajemy się błogosławieństwem dla siebie nawzajem.

Kościół jest niesamowitym miejscem dla chrześcijanina. Znajdź wspólnotę, kochaj ją, służ innym ludziom, korzystaj z tego, co ona ma do zaoferowania dla Twojego życia. Zaangażuj się w życie tej wspólnoty i korzystaj z tego błogosławieństwa, które Bóg ma dla Twojego życia.

I ostatnie, najważniejsze zdanie: patrz przez różowe okulary miłości na wszystkie osoby, które są w Twojej wspólnocie, w Twoim Kościele. Potrzeba bardzo dużo miłości, dużo przebaczenia, aby móc w niej egzystować, ale Pan Bóg da Ci siłę. Pan Bóg zaopatrzy Cię we wszystko, co jest potrzebne, abyś mógł stać się błogosławieństwem dla swojej wspólnoty.

Pan Bóg jest dobry i wspaniały i potrafi zmieniać ten świat właśnie przez Ciebie, kiedy jesteś mu posłuszny i kiedy za nim idziesz. Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie!

Napisz komentarz