Nawyki, które nas zabijają - Agata Strzyżewska
co hamuje Twój duchowy wzrost?

Nawyki, które nas zabijają

Moje życie duchowe stoi w miejscu! Nie rozwijam się – nic a nic!

Nie tylko często słyszę, jak ludzie mówią w ten sposób. Pamiętam chwile, gdy sama wygłaszałam podobne lamenty. A Ty? Czy nie czujesz czasem, że Twój duchowy rozwój zatrzymał się? Albo – co gorsza – że Twoje duchowe życie zamiera?

Często nawet nie towarzyszą temu jakieś wstrząsy. Wręcz przeciwnie. Duchowe życie umiera w ciszy, jakby dopadła je dziwna choroba, która wyniszcza je od wewnątrz.

Przyjrzyj się temu, co weszło Ci w nawyk. Być może próbujesz jechać z zaciągniętym hamulcem ręcznym?

Coś stoi Ci na drodze. Coś Cię hamuje. Szukasz wokół siebie, ale przyczyna może być tak blisko, że trudno ją zauważyć. To rzeczy, które robisz tak często, że aż nieświadomie. Jak przekręcanie klucza w drzwiach po wyjściu z domu.

Chcę Ci opowiedzieć o nawykach, które – być może – siedzą w Tobie od dawna. A może zagrażają Ci w przyszłości. Jest ich pięć, a wszystkie mogą przyczynić się do śmierci Twojego duchowego życia.

To ja, Agata.

Mówca, autor, streetworker.
Mówię i piszę o samej esencji, o życiu pełnym pasji i głębokiej relacji z Bogiem.

Z tego filmu dowiesz się:

 

  • kiedy nawyk jest dla Ciebie groźny
  • które nawyki są szczególnie szkodliwe dla Twojego ducha
  • jak zmienić te złe nawyki
  • jak uniknąć zastąpienia jednego szkodliwego nawyku – innym

Być może nie wszystkie z tych nawyków dotyczą Ciebie. Ale przyjrzyj im się uważnie. Spójrz na swoje życie duchowe z boku.

Czy odnajdujesz się w jednym z tych nawyków?

Czy jest coś, co możesz zrobić, by się z nimi rozprawić?

A może dostrzegasz jeszcze inne, groźne dla duchowego życia nawyki?

Podziel się!

Niektóre nawyki zabijają nasze życie duchowe. Nawyki to rzeczy, które robimy na co dzień i mogą oddziaływać pozytywnie lub negatywnie. Chcę opowiedzieć Ci o tym, co możesz zrobić, aby Twoje życie duchowe kwitło i rozwijało się.

1. Unikanie relacji z ludźmi

Pierwszy z nawyków to unikanie wspólnoty albo chodzenia do kościoła. Wielu z nas zostało w jakiś sposób skrzywdzonych, odepchniętych, zranionych przez innych. A skoro doświadczyliśmy rozczarowania w Kościele, to w pewnym momencie zamykamy się i unikamy społeczności z innymi ludźmi.

Czujemy, że jesteśmy sobie w stanie poradzić sami – w końcu Pan Bóg może nas znaleźć w każdym miejscu. Nie potrzebuję żadnej grupy, nie potrzebuję nikogo, by mi pomagał w życiu duchowym.

W Księdze Izajasza (Iz 53,10) jest napisane: Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy,
ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży. (Iz 53,12) Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy.

Bóg wie, że potrzebujemy innych, aby dobrze egzystować.

Dobrym nawykiem jest korzystanie z tego błogosławieństwa, jakim jest bycie w rodzinie, w społeczności. Nawet, jeżeli wiąże się to z pewnymi zranieniami, musimy próbować być razem – w Niebie będzie nas dużo! Tam nie będzie miejsca na samotników, tam będziemy wszyscy razem – więc już teraz przyzwyczajajmy się do tego.

Czerp z tego, że są ludzie wokół Ciebie – mogą Ci służyć, pomagać w trudnych chwilach, pokrzepiać. Nie jesteś w stanie żyć sam. Nie jesteś w stanie poradzić sobie ze wszystkim sam. Nawet, kiedy modlisz się do Boga, prosisz o odpowiedzi, wiedz, że inni ludzie niosą nieraz odpowiedzi, których Ty właśnie potrzebujesz w danym momencie swojego życia.

Nie zamykaj się, nie izoluj. Postaraj się znaleźć wspólnotę wierzących ludzi, gorących dla Boga i bądź im wsparciem. Przychodź, bądź obecny i bądź we wspólnocie.

2. Brak samodzielności

Choć bycie we wspólnocie jest dla nas dobre, gdy zaczynamy polegać na niej za bardzo, grozi nam brak samodzielności. Nawyk polegania na innych (nawet na Kościele) zamiast na zaufaniu do prowadzenia przez Pana Boga sprawia, że stajemy się uzależnieni. Czasami jesteśmy nawet prowadzeni na manowce.

Poleganie na innych wydaje się bardzo wygodne. Nie musimy myśleć – polegamy na tych, którzy są naszym zdaniem od nas mądrzejsi. Zwalnia nas to z odpowiedzialności za własne życie.

Jednak życie Jezusa pokazuje, że był On zależny jedynie od Boga Ojca. Dawał się prowadzić tak, że dokonywał wielu rzeczy, których nie mógł zobaczyć w swoim otoczeniu, a nawet nie mógł wyczytać w Piśmie Świętym. Bądź samodzielny, polegaj na tym, jak prowadzi Cię Bóg. Korzystaj ze wspólnoty, ale opieraj się jedynie na Bożym prowadzeniu.

3. Żywienie się duchowym fastfoodem

Fastfood to rodzaj jedzenia, które zaspakaja pierwszy głód, ale nie odżywia. W naszym otoczeniu mnóstwo jest materiałów chrześcijańskich: książek, konferencji, filmów, rzeczy, które mają nam pomóc w duchowym wzroście. Ale jeżeli polegamy tylko na nich, jeśli poświęcamy 5-10 minut na to, by się za ich pomocą szybko zbudować, a nie polegamy na tym, co mówi do nas Bóg, to nie ma On możliwości przemówić do naszego serca.

Oczywiście zawsze znajdzie się jakieś słowo, jakaś wskazówka, która nas podniesie, ukierunkuje, ale Bóg uwielbia mówić do nas w ciszy, kiedy jesteśmy sam na sam. Uwielbia intymne chwile razem z nami, dlatego poświęć czas, żeby osobiście słuchać tego, co chce Ci przekazać. Nie polegaj na “szybkim” duchowym jedzeniu.

Nieco dalej w Księdze Izajasza (Iz 55, 1-3) przeczytasz: O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, <dalejże, kupujcie> bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki

i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie.

Z tych słów wynika, że tym, co naprawdę nas syci, jest słuchanie Boga. Nakłanianie ucha na Jego osobiste napomnienie, na Jego słowa skierowane do nas sprawia, że czujemy się silni i odżywieni duchowo.

Nie polegaj na szybkim jedzeniu, szybkim zbudowaniu się – bo czegoś takiego nie ma. Te szybkie metody służą do tego, aby nakierować Cię na to, co jest głębokie, poważne i pochodzi prosto od Boga.

4. Nie spędzanie czasu w samotności

Samotność, to czas, gdy nasza dusza odpoczywa – może być naświetlona Bożą chwałą. Potrzebujemy samotności, potrzebujemy wycofywać się z tłumu, z różnych aktywności, a nawet ze swojej rodziny po to, aby móc odpocząć i zregenerować nasze duchowe siły.

Jezus spędzał czas w samotności – zarówno noce, jak i niektóre części dnia. My potrzebujemy takiego czasu, kiedy dostęp do naszego serca, zmysłów i uwagi, ma tylko sam Bóg.

5. Odkładanie rzeczy na później

Mamy taką tendencję, że nawet jak nas coś zbuduje, zainspiruje, odkładamy to na jutro, pojutrze, na za tydzień. Kończy się tym, że nie robimy tego, do czego zaprasza nas Bóg. Być może od lat modlisz się o jakiś przełom, jakiś cud w Twoim życiu i być może Bóg od wielu lat przekonuje Cię, żebyś zrobił pewną rzecz. Ale ponieważ to odkładasz, ponieważ zwlekasz, ponieważ boisz się, nic takiego nie dzieje się w Twoim życiu.

Odpowiedzią na ten zwodniczy nawyk jest posłuszeństwo tu i teraz. Gdy słyszę od Pana Boga, że powinnam coś zrobić, jeżeli On nakłania moje serce, to po prostu idę i to robię. Nie zwlekam, nie odkładam – działam od razu.

Głos Ducha Świętego zazwyczaj najsilniejszy jest na początku. Jeżeli Go odpychamy, głos staje się coraz słabszy i słabszy. Potem bardzo trudno jest zrozumieć, co Pan Bóg od nas chce i jaka jest Jego wola w naszym życiu.

Pamiętaj:

  1. Żyj w społeczności – korzystaj z tego, że są wokół Ciebie inni ludzie i bądź dla nich błogosławieństwem.
  2. Nie polegaj na innych – polegaj na swoim kontakcie z Bogiem.
  3. Odżywiaj się prawdziwym pokarmem – spędzaj czas z Bogiem.
  4. Oddziel czas na bycie w samotności – przebywaj wtedy jedynie z Bogiem.
  5. Działaj teraz – bądź odważny i nie odkładaj na później.

Pamiętaj, że z Bogiem wszystko jest możliwe, z nim można zmieniać ten świat na lepsze.

Napisz komentarz