Chcesz żyć? Musisz umrzeć! - Agata Strzyżewska
Prawdziwe życie zaczyna się po zmartwychwstaniu

Chcesz żyć? Musisz umrzeć!

Śmierć to jedno z najbardziej przykrych doświadczeń, jakie spotykają człowieka. Większość ludzi boi się umierać, ale chyba wszyscy boją się śmierci kogoś bliskiego.

Nie lubimy myśleć o śmierci, ani mówić o śmierci. W naszej kulturze promowana jest młodość, zdrowie, życie bez trosk.

A jednak śmierć jest prawdziwa. Jest rzeczywistością, z którą każdemu przychodzi się mierzyć. Czy śmierć może być czymś pozytywnym? Czy umieranie może być dla nas dobre?

Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć. 1 Kor 15,26

Mówi się, że Jezus pokonał śmierć, a jednak nadal umieramy. Dlaczego tak się dzieje?

Zwycięstwo Jezusa nie polegało na tym, że nie umarł, tylko na tym, że zmartwychwstał. Jak mógłby zmartwychwstać, gdyby nie doświadczył śmierci?

Skoro Jezus wskazuje nam drogę, możemy się spodziewać, że i nas czeka śmierć oraz zmartwychwstanie. Na czym to polega? O jaką śmierć chodzi?

Z tego filmu dowiesz się:

  • dlaczego umieramy
  • czy śmierć jest nam potrzebna
  • co to znaczy zmartwychwstać
  • czym jest umieranie dla świata

Dzięki za obejrzenie!

Bóg nie stworzył człowieka po to, by umierał. Chciał, aby Adam i Ewa żyli wiecznie – ale znamy tę historię i wiemy, że przez grzech śmierć weszła na ten świat. Pan Bóg nie mógł dopuścić do tego, by ludzie, którzy grzeszą, żyli wiecznie. Zapłatą za grzech jest śmierć.

Historia kończy się jednak dobrze. Pan Bóg, pragnąc, by człowiek nadal mógł żyć wiecznie, posłał swojego Syna – Jezusa Chrystusa, który przez swoje bezgrzeszne życie pokazał, że można być posłusznym Bogu i Jego przykazaniom. To posłuszeństwo zaowocowało tym, że Jezus pokonał śmierć, zmartwychwstał i pokazał nam, jak my możemy zmartwychwstać. Pokonać śmieć i mieć życie wieczne.

Zwycięstwo nad śmiercią nie ma jedynie wymiaru przyszłościowego – że kiedyś, w przyszłości, będziemy żyli wiecznie i nie będziemy umierać. Już teraz możemy doświadczyć tego, że kiedy idziemy za Bogiem, zaznajemy wiecznego życia. Niektóre rzeczy w nas umierają, ale inne zostają pobudzone do życia.
Nasze posłuszeństwo owocuje tym, że Boża moc może być w nas obecna i działa.

Zatem w sensie duchowym już teraz możemy pokonać śmierć i doświadczać skutków zmartwychwstania. W Ewangelii Jana Jezus powiedział takie słowa:

„Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze – zostanie tylko samo; ale jeżeli obumrze – przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie – traci je; a kto nienawidzi swojego życia na tym świecie – zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał mi służyć, niech idzie za mną; a gdzie ja jestem, tam będzie i sługa mój. A jeśli ktoś mi służy, uczci go mój Ojciec”.

O co tutaj chodzi? Dlaczego plon jest możliwy dopiero, gdy ziarno obumrze? Wiemy, że ziarenko musi wpaść do ziemi i niejako zginąć, obumrzeć, niejako zniknąć, nasiąkając wodą, aby te wszystkie substancje w niej zawarte mogły zaowocować i kiełkować. Tak samo w naszym życiu musimy coś stracić, aby zyskać.

Jezus bardzo często nawiązywał do tej prawdy, mówiąc o Królestwie Bożym. O tym, że musimy oddać, aby zyskać. Że musimy prosić, uniżyć się, aby wygrać. Że musimy zwyciężać przez to, że poddajemy się Bogu. Pozornie tracąc – zyskujemy o wiele więcej.

Jezus mówił o tym, że dopiero, gdy umieramy, zaczynamy naprawdę żyć.
Musimy oddać Panu Bogu to, co najdroższe naszemu sercu, aby zyskać to, co najważniejsze.

Znacie historię o Abrahamie i Izaaku: kiedy Abraham był długo bezpłodny, a miał obietnicę, że stanie się ojcem narodów, zaczął wątpić, czy ta obietnica się spełni. Pewnego dnia urodził się Izaak – upragnione dziecko, z którym wiązał wielkie nadzieje. Wierzył, ż Bóg wypełni swoją obietnicę właśnie poprzez tego syna. Jednak w pewnym momencie Bóg powiedział do Abrahama: „Weź swojego syna i złóż mi go w ofierze”.

Abraham nie mógł w to uwierzyć – wydawało się to niemożliwe. Pan Bóg prosi go, żeby oddał Mu coś, co tak było bardzo upragnione, z czym wiązał wszystkie swoje nadzieje.

Jednak Abraham był wierny Bogu. Wiedział, że Bóg jest ważniejszy, niż jego syn, niż jego marzenia, pragnienia, niż wszelkie proroctwa na całym świecie. Zabrał swojego syna na górę i tam chciał złożyć go w ofierze. Znamy tę historię i wiemy, że skończyła się dobrze. Pan Bóg nie dopuścił, aby Izaak został zabity.

Niektórzy mówią, że był to test na posłuszeństwo Abrahama. Jednak obrazuje ona również inną prawdę. Pokazuje, że kiedy oddajemy Bogu to, co najdroższe, co najbliższe naszemu sercu – zyskujemy o wiele więcej. Tak jak Abraham – który nie tylko nie stracił swego syna, Izaaka, ale zyskał miano ojca narodów. Zyskał miano człowieka, który uwierzył Bogu.

Przez to, że Abraham był posłuszny, późniejsza historia Ludu Bożego mogła się potoczyć w pozytywny sposób. Do tej pory Abraham jest stawiany za przykład człowieka, który wierzy do końca i nie wycofuje się.

Ta historia jest również obrazem tego, jak Bóg postąpił ze swoim Synem. Oddał to, co miał najwspanialszego. Oddał Syna, Jezusa Chrystusa, aby zyskać wszystkie swoje dzieci ze świata. Pragnął, aby Jego Syn poświęcił się i On sam w duchowym sensie umarł na krzyżu wraz ze swoim Synem. Wszystko po to, aby zobaczyć więcej swego potomstwa, które uwierzy w Bożą miłość i przyjmie zbawienie. Bóg również stracił, aby zyskać.

Pan Bóg pokazał, jak możemy zwyciężać w życiu i jak stosować moc zmartwychwstania. Jeśli umrzesz – możesz zmartwychwstać, ale jeśli nie umrzesz, nie możesz zmartwychwstać. A dopiero zmartwychwstałe życie ma moc, która nigdy nie zginie i będzie miała wieczny wymiar.

Życie w posłuszeństwie będzie wymagało od Ciebie duchowego umierania – po to, abyś mógł oglądać zmartwychwstanie i jeszcze większą chwałę.

Kiedy zaczynaliśmy działać na ulicy, tworząc Kościół Uliczny w Gdańsku, przeżywaliśmy dokładnie te trzy etapy. Na początku były narodziny wizji, była euforia. Pan Bóg bardzo mocno kładł nam na serce pragnienie, aby iść do ludzi i działać. I kiedy zaczęliśmy to robić, widzieliśmy błogosławieństwo: ludzi, którzy się nawracają, którzy doświadczają uzdrowienia, uwolnienia, którzy zaczynają nowe życie.

Ale później przyszły trudne chwile: taka śmierć naszej wizji. Niektóre z osób, które doświadczyły zbawienia, wracały na ulicę. Pogrążały się w nałogach. Zaczęliśmy wątpić w sens naszych trudów, zaczęliśmy wątpić w to, czy Pan Bóg rzeczywiście powołał nas do tej misji, chcieliśmy zrezygnować, wycofać się.

A jednak wytrwaliśmy, prosząc Boga o odpowiedzi. A Pan Bóg przeprowadził nas przez ten trudny okres. I mogliśmy doświadczyć zmartwychwstania tej wizji. Zobaczyć, jak Pan Bóg roznieca życie tam, gdzie pracujemy.
A zatem nie bójmy się umierać dla samych siebie, oddawania Bogu tego, co dla nas najdroższe. On ma w zanadrzu o wiele większe rzeczy. Jego Królestwo jest nagrodą samą w sobie. Już teraz możesz mieć jego przedsmak, już teraz możesz czerpać z owoców tego, co Bóg ma dla Ciebie.

One Comment

  • Danuta

    Dziękuję Agatko za taki piękny i przystępny przekaz Dobrej Nowiny,…, doświadczamy zmartwychwstania już w tym życiu,…, dopiero zmartwychwstałe życie ma moc do służby w Bożym Królestwie!!! Dziękuję PANU za Ciebie, za Waszą służbę!!!
    Ja ciągle jeszcze „umieram dla samej siebie”, pragnę bez ograniczeń pełnić obowiązki ucznia PANA JEZUSA. Proszę PANA o wzrost wiary.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę nieustającej obfitości w łaski i błogosławieństwa BOGA.
    Danuta Kwietniewska.

Napisz komentarz